Rozchwytywany on

Mija już ponad pięć lat odkąd się poznaliśmy. Na początku mieliśmy do siebie mały dystans, potem polubiliśmy się, aż w końcu staliśmy się nierozłączni. Na tyle, że często ktoś mnie o niego pytał. Kilka razy wybraliśmy się razem do klubu. Liczyłam, iż ludzie zwrócą na niego uwagę, ale… Jak widać myliłam się. Niemniej jednak konsekwentnie zabierałam go ze sobą.

Sylwestra też postanowiliśmy spędzić razem. Decyzja zapadła w ostatniej chwili. Podczas gdy D. wcielała się w projektanta mody, a fotel, łóżko, biurko oraz podłoga wyraźnie wskazywały na to, iż kolekcja jesień-zima tworzy się w najlepsze, ja rzuciłam do niego krótkie:
- Idziesz z nami. Bez dyskusji. 
I poszliśmy.

Spodziewałam się przy wejściu błysków fleszy, tłumów krzyczących, jak świetnie razem wyglądamy, zaczepiających nas dziennikarzy i pytających D., co będzie królowało na wiosnę. Oczami wyobraźni widziałam wysuwane w naszym kierunku mikrofony, ludzi proszących o autograf… wtem przecieram oczy ze zdumienia i patrzę, idzie, wysoki, dobrze zbudowany, ubrany w ciemny garnitur, pewnie chce nas przeprowadzić przez te tłumy. Otwieram usta, żeby podziękować, ale on mnie ubiega:
- Dowód proszę.
Cholera, myślę sobie, Dowód, Ty to jednak masz branie.

I tak weszliśmy nie tylko do klubu, ale też w ten Nowy Rok. Dowód, D. i ja – młodsza o pięć lat.

Po wejściu w Nowy Rok postanowiłam, iż warto zacząć robić coś ciekawego! A jako że wykład z Podstaw przedsiębiorczości akurat był na wyciągnięcie ręki to poszłam. W końcu też mi się coś od życia należy! Przez pół godziny nie działo się nic, przez kolejną godzinę z zapartym tchem chłonęłam każde słowo, bo wykładowczyni mówiła o mojej D. (generalnie to rozprawiała o przebłysku geniuszu, czyli tych, którzy potrafią dodać dwa do dwóch i otrzymać pięć, ale po co tak uogólniać ;>), a przez kolejne pół bawiłam się setnie, bo zeszło na oznaczenia towarowe:
- Nie mogą to być symbole religijne i patriotyczne. To ma być coś, co się dobrze kojarzy.

Oj, zapamiętam. Na długo ;>

*

Stary Rok spakował manatki i sobie poszedł zostawiając nowe doświadczenia, nowe obrazy, nowe emocje i przeżycia. Zwięźle podsumowując – był jak wino. Półsłodkie. Lekko poniewierające. Przyszedł Nowy...

Ja trochę Ciebie znam. Pamiętam. Byłam dzieckiem. Miałam może sześć, albo siedem lat. W pięknej, białej czapce, przepasana wstęgą ze złotymi gwiazdkami i napisem NOWY ROK, pełna radości wjeżdżałam na scenę na hulajnodze i głosiłam, że przyniosę nowe szanse, nowe wyzwania, nowe trudy i smutki, ale też nowe powody do zadowolenia. Dlatego też życzę Wam, abyście potrafili dostrzec i jak najlepiej wykorzystać szanse, które się pojawią. Byście radzili sobie z wyzwaniami najlepiej, jak potraficie. Żeby w przypadku trudów i smutków była przy Was osoba, która wesprze, przyjaciele i bliscy, którzy pomogą. I żeby tych powodów do zadowolenia było mnóstwo – z małych i dużych rzeczy. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! :)

A jako że mojego poprzedniego czarnego psa konsekwentnie zastępuje ten to dodaję zdjęcie. My. 

20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że ktoś tak napisze :) Dlatego też od początku założyłam, że tytuł odnosi się do dwóch bohaterów tej notki :)
      W imieniu Demola - dziękuję ;)

      Usuń
  2. Znam to!
    Ja: Chciałabym prosić piwo z sokiem.
    Barman: A ja chciałbym prosić twój dowód.
    Wytłumaczyłam wtedy panu, że mam 25 lat i mój dowód został w innej torebce. Pośmialiśmy się, pożartowaliśmy... I kupiłam sok bez piwa.
    Piesek cudny! :) Dużo zapału i dobrego humoru w Nowym Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, przywróciłaś moją wiarę w to, że kiedy będę starsza o ten rok, dwa, trzy lata... będzie tak samo ;P Dziękuję :D

      Usuń
    2. Nie ma za co :D Dziś miałam to samo, tylko że kupowałam papierosy (nie sobie):
      Sprzedawca: Poproszę dowód.
      Ja: Mam 25 lat...
      S: Ja 34 i co?
      Ja: Też pan nie wygląda!
      I wiesz, że kupiłam? :)
      Czekam już trochę na ten moment, kiedy mój wizerunek osiągnie pełnoletność, bo zaczyna mnie to trochę wkurzać.

      Usuń
  3. Nowy Rok to niby tylko data, ale mam z nim związane nadzieje. Tobie życzę samych cudownych dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, postaram się też sama, by takie były :)

      Usuń
  4. Pozazdrościć... Mnie nikt już od dawna o dowód nie pyta:) Ale co tam, podeszły wiek ma inne zalety. Najlepszego w Nowym... To samo dla ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. psiak- cudo :)))
    dziękuję za życzenia. piękne je napisałaś. nie pozostaje mi nic innego jak życzyć- wzajemnie (ach ta moja kreatywność ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. proszenie o dowód może być zaskakujące, ale jakby nie patrzeć to dobrze...lepiej tak niż w drugą stronę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tam, oj tam...ja też nie mogłam dorosnąć, bo pytano, czy mam 18 lat.
    Teraz też bym tak chciała, bo...kiedy to było? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja będę się cieszyć tym, co jest ;) I powtarzać sobie, że to zasługa części tych dobrych genów :>

      Usuń
  8. Oj znam ja dobrze takie sytuacje. Teraz już zdarzają się coraz rzadziej niestety, ale jednak od czasu bywa i tak i niezmiennie wywołuje to uśmiech na mojej twarzy. A piesek rozkoszny :) I fajne życzenia, oby się spełniły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że piesek już doskonale wie, że rozkoszny jest i efektywnie to wykorzystuje ;)

      Usuń
  9. Ostatnia prośba o dowód była jakoś okolicach trzydziestki, więc chyba wygrałam? Wprawdzie byłam w dresie i po bieganiu, ale czy to się liczy? Nie, nie liczy, odpowiem sama sobie. Miłego kreowania mody 2017

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On mnie dziwnie zapisuje, jako E. google, nie jestem Google. Jestem E.

      Usuń
    2. E., z bardzo poważną miną też mówię, że nie, nie liczy ;> I wygrałaś, owszem ;)

      Usuń
  10. Nowy rok to trochę jak nowe otwarcie. Ale ja sobie robię takie kilka razy w roku, m.in. z początkiem wiosny i od 1 września :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ostatecznym rozrachunku też muszę przyznać, iż takie życiowe "openingi" stosuję nawet kilka razy w roku. Zależnie od potrzeb :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.